0
pabien 25 kwietnia 2026 04:59
We wtorek po południu dowiedziałem się, że mam bilet do Limy, lecę w sobotę o strasznie rannej porze.

Na dodatek zamieniono mi ponad dobowa podróż liniami Star Alliance na jedno przesiadkowy lot KLM.

A miałem kilka spraw do załatwienia, więc jakiekolwiek planowanie nie wchodziło w rachubę.

Nie lubię wczesno porannych lotów, bo to rujnuje noc, ale tym razem wydało mi się, że to najlepsza opcja. Wylatuję co prawda o 6, ale na miejscu jestem przed 16. Wymyśliłem sobie, że dobra opcja będzie spać jak najmniej, aby zasnąć w samolotach i być może uniknąć jetlagu.

Zobaczymy. Początek jest ciekawy, bo to sobota, więc zaczynam kiedy inni kończą, a mogę to obserwować bo w ramach planu męczenia się postanowiłem pojechać na lotnisko nocnikiem a potem 175. Taka podróż w drugą stronę - z domu do centrum jest fascynująca. U mnie wszyscy śpią l, a centrum całkiem żyje o tej czwartej rano.

A potem autobus 175 pełny. Na lotnisku szkok - wszędzie kolejki, jakich dawno nie widziałem, nawet w fastracku kolejka z 10 osób, jednak i tak zdążyłem przed otwarciem salonu.

Tym razem będzie to Fantazja, bo w związku z lotem KLM i późniejszymi planowanymi Studią postanowiłem wejść w posiadanie golda w sky team. Drogą kupna, niestety. Dobra wiadomość jest taka, że gold KQ działa.

Fantazja to najrzadziej przeze mnie odwiedzany salon w WAW. Jestem tu drugi raz, pierwszy liczy się tak sobie, bo był w czasach COVID, kiedy Preludium było zamknięte - wtedy wszystko było pakowane w plastiki

Właśnie zauważyłem, że ze mną leci cała polska wycieczka do Peru.

Z bieda biznesu nici, samolot prawie pełny na dodatek moje lepsze miejsce, które sobie wybrałem zniknęło przy odprawie. Na szczęście kolejne wybrane, w miarę z przodu przy oknie ma wystarczająco miejsca, tylko po raz kolejny mój sąsiad nie do końca mieści się na swoim siedzeniu. No zobaczymy, to chyba mój najdłuższy lot bez międzylądowaniaKLM karmi i poi całkiem w porządku, ale zdecydowanie dokonałem.zlego wyboru jeśli chodzi o miejsce. W konfiguracji 3-4-3 te siedzenia są za wąskie,.więc podróż była męcząca. Tyle, że ponad dobowy przelot w pierwotnej wersji zmęczyłby jeszcze bardziej

Za to wyjście z lotniska błyskawicznie. Samolot przyleciał o 15:24, a o 15:46 kupiłem bilet na autobus z lotniska na 16.

Spora część trasy biegnie nad oceanem, więc są i fale i surferzy.

Pierwsze wrażenie z Miraflores, gdzie się zatrzymałem jest całkiem dobre, tylko trochę tu drogo.

Brutalizmy jak najbardziej występują.

Image

Image

I inne takie

Image

Ale to nie było niespodzianką. Natomiast nazwa klubu z ich pierwszej ligi była nią jak najbardziej

Image

Mamy swojego papieża w futbolu.

A jeśli chodzi o kolory to wygląda to tak

ImageWczoraj niestety zmęczenie mnie pokonało, więc nie miałem okazji zakosztować życia nocnego w Miraflores.

W nocy wydawało mi się, że pada deszcz, trochę mnie to dziwiło, bo prognoza na nic takiego nie wskazywała.

Po obudzeniu okazało się, że źródło opadów było w moim pokoju. Wyłączyłem lodówkę, żeby mi nie hałasowała, zapewne od lat nikt przede mną tego nie zrobił, a w środku musiało być mnóstwo lodu, który rano w formie ciekłej znalazł się na podłodze. Nie czułem się winny, ale posprzątałem bałagan. Potem śniadanko i spacer

Niedzielne Miraflores jeśli chodzi o zwyczaje mieszkańców przypomina Bogotę. Główne ulice oddane rowerzystom, sporo biegających, różnica polega na tym, że tu też są surferzy. Fajnie wyglądają ci, którzy ze swoich domów schodzą nad ocean w piance.

A woda w oceanie okazała się być zaskakująco ciepła, choć wg mojej wiedzy z geografii powinna być zimna.

Image

Image


Image

Jak surfing to VW ogórki muszą byc

Image

A tu chata z mega kominem

Image

I na koniec trochę brutalizmu z Miraflores

Image

Image

Image

Na basenie jest szkoła pływacka Jezus Uzdrowiciel


Image

Z Miraflores przeniosłem się do pobliskiego San Isidoro, wypróbować mój status w hotelu Costa del Sol sieci Wyndham. Za cenę jaką zapłaciłem jest świetnie, a i San Isidoro jest bardzo w porządku.

Szczególnie przypadło mi do gustu modernistyczne osiedle, duży państwowy projekt z lat 60-tych. Nie było to budownictwo dostępne tylko skierowane do klasy średniej. Dobrze się zestarzało - jest otwarte luźno zabudowane z dużą ilością usług i mnóstwem zieleni. A przy okazji to dobra architektura

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Jeśli chodzi o Jezusa i takie inne, to całkiem ciekawie. Jednostka administracyjna w której jestem to JezusMaria

Image

Jest ortopeda Jan Paweł II

Image

Miejscowi są też dobrzy w dzwonnice kościołów

Image

Image

Rury, owszem występują


Image

Image

Peru to Ameryka i bliżej im do USA niż do Europy, stąd zamiast Wieży Eiffla będzie niestety Statua Wolności

Image

Ale mozaikę też znalazłem i to od razu z Meczu Pikczu i lamą

Image

Image

Ciekawe jest to obserwowanie życia klasy średniej w Ameryce Południowej - oni zdają się mieć całkiem wygodne życie. Ładne domy, jak czasem, widać przez okna - urządzone ze smakiem wnętrza, przyjemny klimat - dobra oferta kulturalna, gastronomiczna i rekreacyjna. Tu się nie widzi biedy, ale jednak widać fizyczne zabezpieczenia na budynkach

A jeszcze zapomniałem o peruwiańskim chińczyku Long Sex

ImageDziś miałem raczej lajtowy dzień, ale zobaczyłem kilka interesujących rzeczy i nie zobaczyłem muzeum sztuki nowoczesnej, bo zamknięte w poniedziałek.

I okazało się, że jednak jedzenie tu niekoniecznie ma polskie ceny, przy nadal przyzwoitej jakości.

A przede wszystkim kupiłem bilet na autobus na jutro, bo o ile Lima wydaje się być całkiem ciekawa, to jednak warto zobaczyć coś jeszcze w Peru.

Maczu Pikczu już widziałem na mozaice, w Amazonii leje, więc należało wybrać jakiś alternatywny kierunek. Na szczęście w Peru zdaje się nie ma znaczenia gdzie się pojedzie, tam będą jakieś cuda.

Jeśli chodzi o architekturę to na dziś wybrałem sobie rzeczy nowe, jednak wykonane z surowego betonu. Uniwersytet i klasztor. Niestety nie są one łatwo zwiedzalne w środku

Image

Image

Image

Image

Do tego nowego brutalizmu ławki dobrano stosownie

Image

I właśnie w okolicy tej uczelni były dwa lokale dające dwu lub trzydniowe posiłki za 13 - 20 zł. A to nie byle jaka okolica, bo Barranco

Klasztor z różowego betonu znajduke się natomiast w Jezusmarii niedaleko mojego hotelu

Image

Image

Ten róż to chyba nie przypadkiem, bo obok jest jeszcze bardziej różowa szkoła

Image

W ogóle to oni w projektowaniu nie są jakoś szczególnie nowocześni, ale to pewnie dobrze, bo mało produkują tych anonimowych pseudo nowoczesnych po (nie post) modernistycznych bloków, które można znaleźć w każdym nowo wzbogaconym kraju Europy od Hiszpanii przez Irlandię po Polskę. Np ten jest z 2015 bodaj

Image

Niedaleko hotelu jest też ambasada Polski. Nasi dyplomaci postanowili do ogrodzenia przykręcić kartony reklamujące Polskę. W sumie nie wiadomo dla kogo, bo raczej tłumy tamtędy nie chodzą, a dla jeżdżących te plansze są nieczytelne. Zresztą sama forma jest mocno żenująca.

Warto jednak zauważyć, że znalazło się tam trochę modernizmu (w tym przedwojennego niemieckiego) oraz Pałac Kultury. Jest też niestety (zapewne przypadkiem) zabójca supersamu

Image

Image

Image

Image

Ten ostatni karton taki z innej bajki - coś nie pykło zapewne

Ale ja jeszcze wrócę do Barranco, bo to jednak miejsce zachwycające, z jeszcze wyższym klifem niż w Miraflores I cudnym parkiem na jego brzegu.

Image

Image

Image

A tak przy okazji to mają tu taczki Truper

Image

W Barranco jest tak ładnie, że mógłbym godzinami czilować jak ten piesek

https://youtube.com/shorts/Hh-KgRn0Rys? ... M_qek6asc4

Jeszcze fajny pomnik olimpijski tam znalazłem


Dodaj Komentarz